jan paweł ii o radiu maryja
Duchowość. Jan Paweł II: Odmawiajcie różaniec w domach! To droga uprzywilejowana. „Byłoby dobrze powrócić do pięknego zwyczaju odmawiania różańca w domu, jaki panował jeszcze w poprzednich pokoleniach. Rodzina, która modli się zjednoczona, zjednoczona pozostaje” – mówił papież w katechezie w 2003 roku.
Jan Paweł II w 1979 r. wkroczył w świat życia społecznego, by przywrócić człowieka samemu człowiekowi. Drogą do takiego przywrócenia jest jedynie miłość zakorzeniona w Chrystusie. Stąd papieskie wołanie z Placu Zwycięstwa stało się zarazem wołaniem o poczucie człowieka bycia „czyimś”, a przez to bycia „kimś”.
Jan Paweł II wobec pracowników służby zdrowia Św. 18 października 2022 13:10 / w Aktualności dnia , Audio , Multimedia Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr, bioetyk / Radio Maryja
jak się wynurzał z wody poprzednio stojącej: droga otwarta z Morza Czerwonego. i pole zielone --z burzliwej głębiny., Przeszli tędy wszyscy, których chroniła Twa ręka, ujrzawszy cuda godne podziwu. Byli jak konie na pastwisku. i jak baranki brykali, wielbiąc Ciebie, Panie, któryś ich wybawił. Oto Słowo Boże.
Homilie z Mszy przy grobie Jana Pawła II. Homilie z czwartkowych Mszy św. w Bazylice św. Piotra w Watykanie. Wyślij. Homilia podczas Mszy przy grobie św. Jana Pawła II - 05.10.2023. Su. Mo. Tu.
Frau Mit Hund Sucht Mann Mit Herz Besetzung. FOT. ARCH. RADIA MARYJA "Śmiało, tak dalej, śmiało" - tymi słowami zachęcał Jan Paweł II ojca Tadeusza Rydzyka do kontynuowania posługi Radia Maryja w służbie Bogu, Kościołowi i OjczyźnieO. dr Tadeusz Rydzyk CSsRW przeddzień wyboru ks. kard. Karola Wojtyły na Papieża byłem w Krakowie na uroczystościach 75-lecia pobytu Ojców Redemptorystów w kościele na Podgórzu. Zgodnie z wcześniejszymi planami miał im przewodniczyć metropolita krakowski, ale z powodu wyjazdu na konklawe do Rzymu nie mógł przybyć. Obecny był więc ks. bp Jan Pietraszko. Po Mszy św., podczas obiadu rozmawiano na temat tego, kto zostanie papieżem. Ojciec Stanisław Kwiatkowski, mój ówczesny przełożony w Szczecinku, z którym przyjechałem na uroczystości, powiedział, że oczywiście wiadomo kto - Polak. Ksiądz biskup w odpowiedzi stwierdził, że ze względu na wiek chyba nie ks. kard. Stefan Wyszyński. "Nie, kardynał Wojtyła" - odparł o. Kwiatkowski. Na to ks. bp Pietraszko: "Chyba ojciec żartuje". "Nie, niech ksiądz biskup weźmie poprawkę na Ducha Świętego" - tak zakończył się ten dialog. To była niedziela. Następnego dnia razem z o. Kwiatkowskim wróciliśmy samolotem do Koszalina. Wychodzimy z maszyny, a wtem ktoś mówi: "Kardynał Karol Wojtyła wybrany na Papieża". To było niesamowite przeżycie, ogromna radość. Był tylko jeden zgrzyt. Poszliśmy na przystanek autobusowy, żeby dojechać do Szczecinka, rozmawialiśmy, cieszyliśmy się. W pewnej chwili jedna ze sprzątających kobiet powiedziała: "Tak, znowu będzie pewnie błogosławił armaty niemieckie tak jak Pius XII". Zapytałem: "Skąd pani ma takie wiadomości? Pani się też poddała propagandzie komunistycznej, a teraz jest tylko powód do radości, że Polak został Papieżem". Wszyscy szaleli z radości, tylko ta jedna kobieta pod wpływem propagandy nie umiała się cieszyć. Skutki tej propagandy ciągle widzieliśmy w późniejszych latach. Na przykład podczas inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II byłem w Szczecinku, obok znajdowało się Borne-Sulinowo, rosyjskie miasteczko wojskowe, mówiono, że mieszka tam nawet 30 tys. Rosjan z rodzinami. W tym dniu zabronili im gdziekolwiek wychodzić, słyszeliśmy, że pozabierali im też telewizory, by nie oglądali transmisji z placu św. Piotra. Później odbierali autobusy zamówione po to, by jechać na spotkanie z Ojcem Świętym, robili propagandę, by ludzie nie pojechali do miejsc, gdzie miał być Jan Paweł II. Analogiczną propagandę robiono po śmierci Ojca Świętego, by zniechęcić Polaków do wyjazdów do Rzymu, i taką samą sprytną propagandę uprawiało się teraz, przed beatyfikacją, żeby jak najmniej Polaków pojechało na tę uroczystość do czasie pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego do Ojczyzny byłem w Gnieźnie, w Krakowie, w Nowym Targu. Jakie rzucano nam kłody pod nogi! Na przykład nie chcieli nam dać autokaru, który już był zamówiony, a mieliśmy śpiewać razem z młodzieżą na spotkaniu z Ojcem Świętym w Gnieźnie. Powiedziałem wtedy: jeżeli nie dacie, to powiem o tym dziennikarzom, również zagranicznym. Udało się nam dojechać, bo nie poddawaliśmy się wszechobecnej propagandzie. Władza komunistyczna posuwała się nawet do tego, że wożono trumny po to, by przestraszyć ludzi, że w tłumie będą się deptać. Szyto sutanny dla służb specjalnych. Robiło się i robi wiele, by zatrzymać ludzi na Janie Pawle II - nawet jako supergwieździe - ale odwrócić uwagę od nauczania Ojca ARCH. RADIA MARYJA Podczas III Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja najmłodsi słuchacze wręczyli Ojcu Świętemu "księgi zobowiązań modlitwy różańcowej w intencji Papieża", 18 kwietnia 1996 r. Marzenie się spełnia Marzyłem w swoim życiu o centrum ewangelizacji, o miejscu, gdzie świeccy pogłębialiby swoją wiedzę teologiczną, umacniali życie duchowe, aby byli coraz bardziej uczniami Chrystusa - Jego apostołami. Wiele myślałem o multiplikacji posługi, którą sprawowałem jako kapłan, misjonarz. A więc druk, media. Zaraz po święceniach kapłańskich, na początku lat 70., szukałem filmów, przezroczy, gdzieś zdobyłem mały powielacz - nazywał się ORMIK, bardzo prosty, prymitywny. To było wtedy nielegalne. Odbijałem dzieciom różne pomoce katechetyczne. Potem przyszły kamery, magnetowidy. Wreszcie Radio Maryja. Wcześniej, pamiętam, to był rok 1984 r., mogłem być dzięki ks. Stanisławowi Dziwiszowi, osobistemu sekretarzowi Ojca Świętego, pierwszy raz z grupą ludzi z Krakowa (30 osób) na Mszy Świętej w prywatnej kaplicy Papieża. Przedstawiłem wszystkich Janowi Pawłowi II. Ojciec Święty zobaczył, że jestem redemptorystą z Krakowa, i powiedział: "Wasz kościół w Krakowie jest moim kościołem. Każdego dnia, gdy szedłem w czasie wojny do pracy czy z pracy, wstępowałem u was do Matki Bożej".Ta rozmowa była jeszcze dłuższa. Ojciec Święty zapytał mnie: Co ojciec chce robić? Powiedziałem więc o moim marzeniu, o centrum ewangelizacji i poprosiłem o błogosławieństwo. Ojciec Święty długo na mnie patrzył... W duchu mówiłem: "Boże, On czyta moje wnętrze, co tam widzi?". Wydawało mi się, że patrzy bardzo długo. Potem Ojciec Święty pobłogosławił mnie i dał mi różaniec. Od tego momentu zaczęło się straszne cierpienie, wiem, że bez łaski Bożej bym tego nie wytrzymał. To było przygotowanie do tego, co jest teraz: do tych wszystkich trudnych spraw, przeróżnych pomówień, oszczerstw, ataków medialnych i nie tylko medialnych. Bez tamtego przeżycia nie wytrzymałbym tych trudnych doświadczeń od chwili rozpoczęcia przygody z Radiem Maryja i innymi dziełami ewangelizacyjnymi. Gdy już zaczęło się Radio Maryja, zadzwoniłem w 1992 r. do Watykanu i poprosiłem o połączenie mnie z ks. prałatem Stanisławem Dziwiszem. Zapytałem, czy moglibyśmy poprosić o audiencję u Ojca Świętego. Ksiądz prałat zapytał: kiedy? Zastanowiłem się i wypadło, że będzie to 4 listopada. Ponieważ nie chcieliśmy przeszkadzać w dniu imienin Ojca Świętego, zaproponowałem inną datę, ale ks. prałat Dziwisz powiedział: "Przyjeżdżajcie 4 listopada". Przyjechaliśmy razem z ojcem prowincjałem i ojcami - najbliższymi współpracownikami. Oczywiście byliśmy na Mszy Świętej w prywatnej kaplicy papieskiej, tam gdzie był obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który teraz znajduje się u nas. Potem była rozmowa w prywatnej bibliotece Ojca Świętego, rozmowa o Radiu Maryja, o mediach. Ofiarowując Janowi Pawłowi II zestaw do odbioru Radia Maryja, myślałem, że może chociaż siostry zakonne będą nas słuchać i będzie już bezpośredni przekaz Radia, a nie opinie o ARCH. RADIA MARYJA I Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja do Ojca Świętego, 23 marca 1994 r. "Śmiało"!Potem nastąpiło więcej spotkań, pielgrzymki... Pierwsza odbyła się 24 marca 1994 roku. Wiązała się z dużymi trudnościami, już wszystko było przygotowane i nagle ktoś mówi w Rzymie, że Ojciec Święty nas nie przyjmie. Boże, jak to? Przyjechało kilka tysięcy ludzi... Ojciec Konrad Hejmo powiedział, żebyśmy poszli do Bazyliki św. Piotra. Idziemy, wpuszczają nas, każą iść do przodu, gdzie było przygotowanych kilka miejsc przy konfesji św. Piotra. Zbliża się Ojciec Święty, podchodzi do mnie, pokazuje na mnie i mówi: "To jest ten ojciec Rydzyk, którego się wielu w Polsce boi. Ale śmiało, tak dalej, śmiało". Mówię: "Naprawdę, Ojcze Święty, "tak dalej""? "Tak jest, tak dalej". "To proszę o błogosławieństwo na to "tak dalej"". I klęknąłem. Ojciec Święty położył rękę na mojej głowie, pobłogosławił... Był to Rok Rodziny, daliśmy Ojcu Świętemu różaniec z obrączek małżeńskich i pierścionków ofiarowanych przez słuchaczy Radia Maryja. Na łączeniu grawer na naszą prośbę w ostatnim dniu przed wyjazdem do Rzymu umieścił okolicznościowy napis: "Jesteśmy z Tobą, Ojcze Święty, Radio Maryja, 1994 r.". Ojciec Święty pobłogosławił ten różaniec. A w 1997 r. ofiarował go Jasnej Górze. Wtedy Ojciec Święty przyjechał do Polski i ani razu nie powiedział o Radiu Maryja. Dlaczego tak się stało? Podobno po wylądowaniu samolotu z Ojcem Świętym z Rzymu we Wrocławiu ktoś powiedział, że tego wymaga polska racja stanu i dobro Kościoła. Informację tę przekazał mi śp. ks. Mirosław Drozdek, któremu miał powiedzieć o tym ktoś z ochrony Ojca Świętego, kto się wtedy nawrócił pod wpływem Jana Pawła II. I rzeczywiście Ojciec Święty nie zwrócił się wtedy ani razu do Rodziny Radia Maryja. Były tysiące ludzi z transparentami, flagami, szczególnie w Zakopanem - stali w deszczu, w błocie, smutni, że Ojciec Święty nic do nich nie powiedział. Płakali. Mówiłem wtedy: "Oddajcie to Panu Bogu, Matce Najświętszej, niech będzie to nasza ofiara. Pan Bóg to wszystko wynagrodzi". A potem okazało się, że właśnie w czasie tej pielgrzymki Ojciec Święty "przemówił" do Rodziny Radia Maryja. Pewnego dnia byliśmy na Jasnej Górze z o. Waldemarem Gonczarukiem i o. Grzegorzem Mojem - modlimy się w kaplicy Cudownego Obrazu, w pewnej chwili ks. abp Stanisław Nowak i ojcowie paulini wynoszą na Apel Jasnogórski oryginał listu apostolskiego "Rosarium Virginis Mariae", który Ojciec Święty ofiarował Jasnej Górze. Ojciec przeor Marian Lubelski mówi, że tu w 1997 r. Jan Paweł II zostawił Matce Bożej różaniec od Rodziny Radia Maryja i jest on umieszczony na złotej róży przekazanej Matce Bożej Częstochowskiej w 1979 roku. W ten sposób Ojciec Święty wszystko powiedział - wymowa tego daru może była ważniejsza niż słowa. Każdego roku mogłem być przynajmniej parę razy u Jana Pawła II na tzw. baciamano [ucałowaniu pierścienia], zawsze tam było kilka słów, były pytania o Radio Maryja i błogosławieństwo dla ludzi i dzieł. Najdłuższe spotkanie trwało ok. 2 godzin. Ojciec Święty wypytywał o wszystko, kto i jak przeszkadza Radiu Maryja. Wspierał nas, pytał, kiedy będzie telewizja. Zawsze prosiłem tylko o błogosławieństwo. "Tylko się nie daj, pamiętaj, najważniejsze, to się nie dać" - mówił Ojciec Święty. Jestem bardzo wdzięczny ks. kard. Stanisławowi Dziwiszowi, bo bez niego nie byłoby tego dojścia do Ojca Świętego, i o. Konradowi Hejmie. I tak było do końca. Jan Paweł II tysiące razy zwracał się do mediów, do dziennikarzy, ale także zwracał się do Rodziny Radia Maryja; mamy sześć przemówień Ojca Świętego skierowanych tylko do nas. Jan Paweł II bardzo nas wspierał duchowo i bronił. Bez Niego nie byłoby tego Radia, jestem tego pewien. Pewne siły nie zgadzają się na takie media, tu jest modlitwa, jest Różaniec, Eucharystia, katecheza. Cały czas uczymy się, komunikujemy, żeby dojść do poznania prawdy - prawda nas wyzwoli - do jedności w miłości, a szatan tego ARCH. RADIA MARYJA Różaniec z obrączek małżeńskich i pierścionków - ofiarowany Ojcu Świętemu podczas I pielgrzymki Rodziny Radia Maryja do Rzymu - Jan Paweł II podarował osobiście Matce Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze podczas pielgrzymki do Ojczyzny w czerwcu 1997 roku. Jest on umieszczony na papieskiej róży przy Cudownym Obrazie Królowej Polski
23 lipca 2022 23:19/w Informacje, Polska Radio Maryja„Zawsze gotowi, zawsze blisko” – to zawołanie przyświeca żołnierzom Wojsk Obrony Terytorialnej. Kolejni terytorialsi złożyli swoją przysięgę. Uroczystości odbyły się w Ełku. Wojska Obrony Terytorialnej (WOT) cieszą się coraz większym zainteresowaniem. – Terytorialna służba wojskowa jest dla mnie alternatywą połączenia pracy zawodowej z możliwością służby w wojsku. Jest to dla mnie żołnierska przygoda – mówiła Wioletta Śruta, żołnierz WOT. W Ełku żołnierze WOT-u są obecni już od 5 lat. – Mamy ponad 3 tys. żołnierzy. Jesteśmy na etapie formowania kolejnego piątego batalionu piechoty – zauważył płk Jarosław Kowalski, dowódca 4. Warmińsko-Mazurskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Obecnie trwa gromadzenie sprzętu i ludzi. – Batalion będzie przede wszystkim służył ełczanom oraz okolicznym miastom – podkreślił mjr Paweł Supiński, dowódca 44. Batalionu lekkiej piechoty w Ełku. W sobotę w Ełku 80 ochotników 4. Warmińsko-Mazurskiej Brygady Obrony Terytorialnej złożyło przysięgę wojskową. Na służbę w Wojsku Polskim otrzymali także błogosławieństwo. – Wojsko potrzebuje takich ludzi jak wy. Waszym podstawowy zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa regionu, w którym mieszkacie zarówno w przypadku konfliktu zbrojnego, jak i sytuacji kryzysowej, czy klęsk żywiołowych. Macie chronić lokalną społeczność. Służyć, wspierać i pomagać – mówił płk Jarosław Kowalski, dowódca 4. Warmińsko-Mazurskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Taka jest właśnie misja Wojsk Obrony Terytorialnej. – Misją WOT jest hasło „Zawsze gotowi, zawsze blisko”. Jesteśmy blisko społeczeństwa w związku z tym współpraca z organami administracji samorządowej, państwowej jest podstawą naszej służby – mówiła ppor. Agnieszka Pasko, dyrektor Centrum Edukacji Mundurowej w Ełku. Żołnierze WOT jak sami podkreślają, rozumieją odpowiedzialność, jaka spoczywa na ich barkach. – Jesteśmy tu, bo mocno wierzymy w nasz kraj i jesteśmy gotowi z całych sił go bronić – powiedział Damian Kościuk, żołnierz WOT. Mariusz Błaszczak, wicepremier i minister obrony narodowej, podkreślił, że Wojsko Polskie stanowi gwarancję bezpieczeństwa naszej ojczyzny, dlatego to bardzo dobra wiadomość, że kolejni żołnierze przystępują do Wojsk Obrony Terytorialnej. Wskazywał, że celem polskich władz jest wzmocnienie polskich Sił Zbrojnych. – Realizujemy konsekwentnie ten proces, zwiększając liczebnie Wojsko Polskie, wyposażając Wojsko Polskie w nowoczesną broń. To jest dynamiczny proces, który znacząco przyspieszył, ponieważ mamy ustawę o obronie Ojczyzny, mamy fundament finansowy, który pozwala nam na takie działania – zaznaczył Mariusz Błaszczak. W przyszłym tygodniu resort obrony podpisze kolejną umowę na zakup sprzętu. Tym razem będą to czołgi i armatohaubice z Korei Południowej. Obecnie prowadzone są rozmowy między Polską Grupą Zbrojeniową a firmami koreańskimi w sprawie produkcji czołgów. Pierwsze ich egzemplarze miałyby zostać wyprodukowane w Korei Południowej, a kolejne w Polsce. TV Trwam News
Z okazji 12. rocznicy śmierci św. Jana Pawła II chciejmy spoglądnąć syntetycznie na jego nabożeństwo maryjne. Otóż jeden z niepolskich autorów, Robert Pannet, napisał ponad 20 lat temu: „Papież wybrany 16 października 1978 r. (po bardzo krótkim pontyfikacie Jana Pawła I), Jan Paweł II, wcześniej arcybiskup krakowski, kardynał Karol Wojtyła, przyniósł pobożności maryjnej nowe tchnienie i zwielokrotniony zapał”. Z kolei włoski mariolog Stefano De Fiores stwierdził: „Żaden papież nie przeznaczył tyle miejsca Maryi w katechezie i w wyrażeniach kultu, żaden nie uczynił tyle pielgrzymek do tej geografii łaski, jaką stanowią na całym świecie sanktuaria maryjne, żaden nie poświęcił Matce Bożej tyle razy narodów, kontynentów, Kościoła i całego świata, co Papież Wojtyła”. Rzeczywiście, Jan Paweł II odwiedził ponad sto sanktuariów maryjnych znanych na całym świecie, wykładając tam doktrynę Kościoła katolickiego o Matce Bożej, przypominając każde ujęte w Ewangelii wydarzenie z Jej życia i zawierzając Jej opiece Kościół powszechny, Kościoły partykularne, narody i siebie samego. Sam Ojciec Święty wyznał Andrzejowi Frossardowi, że gdy podczas wojny pracował w podkrakowskiej fabryce sody, lektura Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny św. Ludwika Grignon de Montfort wywołała przełom w jego życiu duchowym. „Jeśli dawniej zachowywałem dystans – mówi Jan Paweł II – obawiając się, że pobożność maryjna przesłoni mi Chrystusa zamiast ustąpić Mu miejsca, to dzięki temu traktatowi pojąłem, że w istocie rzeczy jest odwrotnie. Nasza relacja z Matką Bożą jest bezpośrednim skutkiem naszego zespolenia z misterium Chrystusa. Nie ma więc mowy, by Jedno z nich mogło przesłonić Drugie”. W tym właśnie duchu winniśmy rozumieć dewizę Ojca Świętego: „Cały Twój Maryjo – Totus Tuus”. Na wskroś chrystocentryczna teologia Jana Pawła II, którą dokumentuje programowa encyklika Redemptor Hominis, tworzy w jego życiu i nauczaniu wspaniałą symbiozę z pobożnością maryjną. Teologia ta wyrosła na gruncie chrystocentrycznej, pasyjnej i maryjnej pobożności Kościoła polskiego, co potwierdził znowu sam Papież: „Mogę przyznać – stwierdził wobec Frossarda – że tam (na Jasnej Górze), w pobożności ludu, do którego należę, znalazłem to samo, co odkryłem w Traktacie. Maryjność Jana Pawła II analizowało wielu autorów i często była ona przedmiotem refleksji sympozjów i sesji naukowych. Przypomnijmy chociażby najbardziej istotne maryjne gesty Papieża, mające zasięg ogólnoeklezjalny i ogólnoświatowy, pomijając oczywiście maryjne passusy, na ogół zakończenia, prawie wszystkich ważniejszych dokumentów, encyklik i adhortacji apostolskich, aby później zsyntetyzować całościowo maryjną duchowość Jana Pawła II: umieszczenie maryjnego symbolu M w herbie papieskim i przyjęcie hasła Totus Tuus za dewizę pontyfikatu (1978) poświęcenie świata Niepokalanemu Sercu Maryi (25 III 1984) zatwierdzenie Zbioru Mszy o Najświętszej Maryi Pannie (1986) opublikowanie encykliki maryjnej Redemptoris Mater (25 III 1987) ogłoszenie Roku Maryjnego (Pięćdziesiątnica 1987 – Wniebowzięcie 1988) zatwierdzenie Katechizmu Kościoła Katolickiego z wykładnią mariologiczną (11 X 1992) wygłoszenie maryjnego cyklu katechez podczas audiencji środowych (6 IX 1995 – 12 XI 1997), stanowiącego prawdziwy Corpus Mariologicum wizyta na Papieskim Wydziale Teologicznym „Marianum” w Rzymie (10 XIII 1998) ogłoszenie trzeciej tajemnicy fatimskiej (26 VI 2000) opublikowanie listu apostolskiego Providentialis gratiae eventus o szkaplerzu karmelitańskim (25 III 2001) wydanie listu apostolskiego Rosarium Virginis Mariae i ubogacenie modlitwy różańcowej nowymi tajemnicami światła i (16 X 2002) ogłoszenie Roku Różańca (od października 2002 do października 2003) zawierzenie w matczyne ręce Maryi Kościoła, Polski i całej ludzkości w swoim testamencie (2005). Zarówno duchowość, jak i apostolstwo piotrowe św. Jana Pawła II, zawierało się w słowach Totus Tuus – cały Twój. Ten program życia, streszczony również w Testamencie Papieżą, miał wymiar na wskroś maryjny. Ojciec Święty samego siebie i wszystko, czym żył, powierzał z ufnością Maryi, jak syn Matce. Często używał określenia „zawierzenie”. Już w 1979 r., w czasie pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny wyznał na Jasnej Górze, że jest „człowiekiem zawierzenia” i jeszcze raz oddał się w macierzyńską niewolę miłości wedle słów swego zawołania: Totus Tuus. Od Matki Bożej uczył się zarówno pokładania ufności w Bogu, jak i bycia dyspozycyjnym dla Pana, a w Nim – dla Kościoła i każdego człowieka. Często przypominał naukę Soboru, że Maryja „poświęciła samą siebie (…) osobie i dziełu Syna swego, pod Jego zwierzchnictwem i wespół z Nim (…) służąc tajemnicy odkupienia” (8 I 1997). W swej papieskiej katechezie Ojciec Święty ukazywał Maryję w tajemnicy Boga Trójjedynego, w świetle odwiecznego planu Boga dotyczącego odkupienia świata. „Boski plan zbawienia – zacytujmy – który został nam objawiony wraz z przyjściem Chrystusa, jest odwieczny. Jest on także odwiecznie związany z Chrystusem. W całokształcie tego planu, który ogarnia wszystkich ludzi, szczególne miejsce zajmuje niewiasta, jako Matka Tego, z którym Ojciec odwiecznie związał dzieło zbawienia” (RM 7). Dla Jana Pawła II Maryja była Matką Chrystusa, Wcielonego Syna Bożego i Matką Mistycznego Ciała Chrystusa, czyli Kościoła. Ojciec Święty nie zapomniał nigdy o tym, że Maryja, jakkolwiek była najznakomitszym członkiem Kościoła, potrzebowała jednak odkupienia, co sprawiło, że należy do wspólnoty odkupionych. Z tego względu „jako członek Kościoła, Maryja oddała na służbę braciom swoją osobistą świętość – owoc łaski Bożej oraz Jej wiernej współpracy. Dlatego nadal niesie Ona dla wszystkich chrześcijan skuteczną pomoc w ich walce z grzechem oraz nieustanną zachętę, by żyli jako odkupieni przez Chrystusa, uświęceni przez Ducha, jako dzieci Ojca” (30 VII 1997). Maryja, jako dziewicza Matka, jest dla Kościoła wspaniałym przykładem: „Patrząc na Maryję, wierzący uczy się żyć w najgłębszej komunii z Chrystusem, iść za Nim z żywą wiarą, pokładać w Nim swoją ufność i nadzieję, kochając Go całym swym jestestwem” (6 VIII 1997). Co więcej, Maryja, która przez całe ziemskie życie wsłuchiwała się w głos Boży, uczy tego naśladowców swego Syna i wzywa ich, by „czynili to, co Jezus im powie” (por. J 2, 5); Maryja jest też dla wspólnoty wierzących przykładem głębokiej modlitwy, „każdej formy modlitwy”. Od Niej każdy chrześcijanin powinien też uczyć się, jak dawać Bogu siebie w wierze i miłości. Ponadto w Maryi Kościół odnajduje wzór miłości do każdego człowieka. Jan Paweł II, który głosił nieustannie prawdę o godności człowieka i bronił jego praw, często rozważając o Matce Bożej nawiązywał do godności kobiety i w Matce Chrystusa, nazywanej najlepszym wyrazem geniuszu kobiecego, wskazywał wzór i wsparcie dla każdej kobiety (Mulieris dignitatem, nr 30-31). Janowi Pawłowi II chodziło przede wszystkim o jedno: o autentyczną duchowość maryjną. W 48 numerze encykliki Redemptoris Mater Ojciec Święty wyznał to bardzo jasno: „Chodzi zaś tutaj nie tylko o samą naukę wiary, ale o życie z wiary – w tym wypadku więc o autentyczną duchowość maryjną w świetle całej Tradycji, a w szczególności o taką duchowość, do jakiej wzywa nas Sobór”. W przypisie Jan Paweł II wskazał tutaj 66 i 67 numer soborowej Konstytucji dogmatycznej o Kościele – Lumen Gentium, poprzez co pragnął wskazać, by pobożność maryjną chrześcijan cechowały nie tylko wyrazy czci wobec Jezusowej Matki, ale, by życie na wzór Maryi i odtwarzanie Jej postaw było obecne w codziennym ich życiu. Tak rozumiana duchowość maryjna jest oczywiście o wiele bardziej zobowiązująca, dlatego też może być ona mniej atrakcyjna. Ale o taką duchowość Jan Paweł II zabiegał i własnym życiem najlepiej o niej świadczył, będąc cały dla Boga i dla bliźnich – na wzór Maryi. Zsyntetyzował to w zakończeniu swej encykliki maryjnej, stwierdzając, że „Kościół widzi Błogosławioną Bogarodzicę w zbawczej tajemnicy Chrystusa i w swojej własnej tajemnicy; widzi Ją głęboko zakorzenioną w dziejach ludzkości, w odwiecznym powołaniu człowieka, wedle opatrznościowych przeznaczeń, jakie Bóg odwiecznie z nim związał; widzi Ją po macierzyńsku obecną i uczestniczącą w licznych i złożonych sprawach, których pełne jest dzisiaj życie jednostek, rodzin i narodów; widzi Ją jako Wspomożycielkę ludu chrześcijańskiego w nieustannej walce dobra ze złem, aby nie upaść, a w razie upadku, aby powstać!” (RM 52). o. Szczepan T. Praśkiewicz OCD
zapytał(a) o 13:52 Czy zgadzasz się z Janem Pawłem 2, który stwierdził (18 kwietnia 1996), że to co głosi Radio Maryja, czyli tzw. „chrystusowe orędzie życia, które jest zawsze orędziem prawdy, miłości i solidarności”, jest tak bardzo Polsce potrzebne? Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 13:53 Nie. Ja nie słucham Radia Maryja i żyję. -_- blocked odpowiedział(a) o 15:53 Jan Paweł 2 powinien miec zawsze racje, poniewaz był papiezem i prowadził nim Chrystus. Nie słucham Radia Maryja. Jakos nigdy nie przywiązywałam uwagi do tych stacji. Oni sie chyba tam tez modlą, nie? Chodzi o to ze neiktórzy lubią modlić się z kims np. starsi ludzie moze jakos jest im łatwiej. Z reszta... to stacja Rzymskokatolicka, wiec skoro Jan Paweł 2 twierdził, ze ta stacja robi wiele dobrego to tak zapewne było. Jan Paweł II był jedynym księdzem a potem papieżem którego ja szanowałam. Był mądry, uczciwy i nie żył w bogactwie, po jego śmierci księżom się znowu w dupach poprzewracało. Był to jedyny chrześcijanin którego uważałam za mądrego i który faktycznie był mądry. Żałuje, że nie miałam okazji go spotkać chociaż by zobaczyć ... Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Opublikowano: 2014-04-26 15:10:20+02:00 · aktualizacja: 2014-04-27 23:41:50+02:00 Dział: Kościół Kościół opublikowano: 2014-04-26 15:10:20+02:00 aktualizacja: 2014-04-27 23:41:50+02:00 Fot. Archiwum W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” o. Tadeusz Rydzyk dzieli się wspomnieniami związanymi ze swoich spotkań z papieżem Janem Pawłem II. Redemptorysta opowiada, że polski papież zawsze mocno wspierał działania w sprawie Radia Maryja. CZYTAJ TEŻ: Ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk dla „My, Polacy, możemy być w tych dniach dumni. Widzimy jak wiele możemy wnieść do świata” Te rozmowy z Papieżem to był wyjątkowy czas. Był czas i na uśmiech, i humor. Kiedyś Jan Paweł II, wskazując na mnie, powiedział do swojego sekretarza, Wietnamczyka: „Questo padre, e il fanatico per i medi?”. Zdziwiłem się: „Co, Ojcze Święty, ja jestem fanatykiem?”. „To ma inne znaczenie w języku włoskim. To znaczy, że ojciec jest cały oddany mediom” – wytłumaczył Papież. Tak więc i uśmiech był, i wielka miłość, i błogosławieństwo, wiedzieliśmy, że Ojcu Świętemu zależało na Radiu Maryja. Bez Niego nie dalibyśmy rady, na pewno by tego Radia nie było — mówi o. Rydzyk. W rozmowie przypomina stosunek Jana Pawła II do mediów kierowanych przez redemptorystów. Sześć razy przemawiał do Rodziny Radia Maryja. W tych przemówieniach jest wszystko. Są słowa o apostolstwie świeckich, o biurach Radia Maryja, kołach, o obronie życia, o niesieniu kultury chrześcijańskiej, o rodzinie, liturgii, o tym, jak pilną potrzebą jest ewangelizacja. W czasie tych przemówień Papież mówił: „Macie wiele do zrobienia w Polsce” i „codziennie dziękuję, że jest w Polsce takie radio i się nazywa Radio Maryja” — przypomina. O. Rydzyk mówi także o wsparciu z Watykanu, gdy w Polsce trwała duża nagonka na jego media. Nigdy nie zapomnę jednego momentu, to było jak znak z Nieba. Myślałem wówczas, że z Radiem Maryja będzie koniec. Jeden z biskupów powiedział publicznie, że Radio Maryja kompromituje Kościół. Byłem zdruzgotany, nie wierzyłem w to, ale doszedłem do wniosku, że to chyba prawda, a jeśli organizując Radio, niszczę Kościół, to muszę natychmiast zaprzestać tego działania. Napisałem list do ojca prowincjała i do Ojca Świętego, że nie mogę szkodzić Kościołowi i wycofuję się ze wszystkiego. Ale żeby nie postąpić pochopnie, schowałem list do szuflady i postanowiłem odczekać co najmniej trzy dni — przyznaje zakonnik. O. Rydzyk ostatecznie listu nie wysłał, ale w tzw. międzyczasie trafił na spotkanie z papieżem. Jak się potoczyło? W Polsce w mediach trwała okropna nagonka na Radio. Pamiętajmy, że strach jest zawsze od diabła. (…) Papież zapytał mnie wówczas kto przeszkadza Radiu Maryja. Powiedziałem: „Ojcze Święty – libertyni”. Myślałem o ideologii, bo stąd idzie ten atak, w pewnej chwili powiedziałem, że tu już nie ma dialogu, tu już nie wolno prowadzić dialogu, a oni mogą najwyżej zabić. Jan Paweł II kiwał głową, patrzył na mnie i mówił: „Oni mogą zamordować”. Takie rozmowy były prowadzone z Ojcem Świętym. Były i inne, zawsze dzięki sekretarzowi Papieża. Ojciec Święty powtarzał mi wielokrotnie: „Tylko się nie daj” — mówi. Całość rozmowy w „Naszym Dzienniku”. Na pierwszym planie figura św. Michała Archanioła, ofiarowana Radiu Maryja przez Ojca Świętego. Fot. lw Publikacja dostępna na stronie:
jan paweł ii o radiu maryja