szczęśliwi czasu nie mierzą

2.6 हज़ार views, 41 likes, 16 loves, 12 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from portEl.pl: Wraz z nadejściem wiosny, pomysłów na to jak spędzić ten weekend w Elblągu jest coraz więcej! Czym jest szczęście? Gdzie go szukać? Którą drogę wybrać? Na te pytania próbowała odpowiedzieć uczestniczka Ogólnopolskiego Konkursu „Dzieci filozofują”, Mówi się, że "szczęśliwi czasu nie liczą" . Zegarek ma jednak każdy , więc na dobre zakończenie naszego lipcowego wyzwania ostatnie praktyczne, "usterkowe" zwroty 朗. Die Uhr geht vor. "Zegarek Podobno szczęśliwi czasu nie liczą ale można być szczęśliwym posiadaczem takiego cudownego zegara. Piękne wzory stworzone przez naturę w dębowym drewnie zamkniętym w stalowej obręczy. (śr. Szczęśliwi czasu nie liczą … ale czas okrążenia za kierownicą Mercedesa AMG już być może tak :)) Poniżej kilka ciekawostek, które wygrzebałam zgłębiając… Frau Mit Hund Sucht Mann Mit Herz Besetzung. Szczęśliwi czasu nie mierzą? Hmm...no to jak funkcjonują? ;) A ja dla mojej Mamy zmalowałam zegar...taki oto Mama z uśmiechem powiedziała-śliczny jest... Ona lubi spękania, najbardziej lubię robić upominkowe rzeczy :) Poza tym teraz robię drobiazgi Świąteczne dla siebie...No prawie...te wiszące dla moich Przyjaciół najbliższych ;) No i kurka też dla nich... Obdarowywanie jest wielkim tak macie? To już ostatnie lakierowanie,tak może ze trzy warstwy potrzebują... I już ostatnie szydełkowe sumie popełnionych 9 sztuk ;) Miłego wypoczynku Wam życzę. A mnie skończył się dzień dziecka ;) Mama z Siostrą wyjeżdżają. Smutno mi :( Do następnego wpisu... Tak skończyły moje jaja... Ostatecznie dodałam moim jajeczkom trochę kropkowania I powiesiłam je na tasiemkach Mam też dwie one się jeszcze mnożą,ale póki co pokazuję dwie A to tuniczka dla malutkiej kruszynki...kruszynki-Kalinki ;) U mnie jeszcze nie ma takiej wiosny jak na Waszych blogach widzę...muszę jeszcze chwilkę poczekać Pozdrawiam Was i dziękuję za liczne słowa,które cieszą mnie niezmiennie :) Kolejna...i nie ostatnia ;) No cóż...Ten wzór się po prostu do zaakceptowania ;) A ja? No cóż...w międzyczasie jaja sobie robię ;) Moje nie będą piękniutkie,gładziutkie,bo to są styropianowe jaja. Będą piękne inaczej ;) Trzymajcie kciuki żebym z nimi zdążyła :) Dziś tak krótko i szybko :) Dobrego tygodnia życzę wszystkim!!! Sernik wiedeński Dzisiaj rano moja Córcia zapytała : mamusiu to ciasta nie upiekłaś dzisiaj? Wczoraj były gofry,więc pomyślałam że temat słodkości jest załatwiony. Ups...Dziecko lubi niedzielne ciasta i się przyzwyczaiło, czyli.... Sernik wiedeński-przepis z książki kucharskiej Bergera. 12 dag masła 15 dag mąki 5 dag cukru 1 żółtko Szybko zagnieść i wyłożyć dno Ciasto posypałam warstwą kakao 1 kg sera 400 dag cukru(ja daję mniej) cukier wanilinowy 10 jaj 15 dag masła 5 dag kaszki manny Masło utrzeć z cukrem i ser,na koniec pianę z około 50-60 min Lubi ktoś ciepły sernik ? Jeśli tak to jeszcze jest na taki szansa...zapraszam :) Pozdrawiam bardzo serdecznie :) Do następnego wpisu :) Pelerynka Skończyłam pelerynkę dla mojej Chrześnicy. Powstawała metodą prób i błędów...Było trochę prucia...Wyobrażacie sobie prucie moheru i to dzierganego szydełkiem...masakra! Z efektu jestem dwuwarstwowa,więc cieplutka. Zapięcie jeszcze w trakcie wykańczania... Muszę kupić ładne perełkowe guziczki zamiast tych prezentowanych. Teraz spokojnie mogę zająć się kolejną chustą ;) Pozdrawiam bardzo serdecznie i dziękuję za liczne odwiedziny i komentarze :) Dobrego dnia! Kurka Wielkanocna i nie tylko... Od jakiegoś czasu przymierzałam się do wydziergania kurki,do wzoru której dostęp miałam dzięki Dorocie. Długo się zbierałam....ale wczoraj zrobiłam ją dla Córci do przedszkola Kurka pochodzi z bloga Splecione nitki i słowa A to przy okazji pracy mama-córka zleconej w więc na spółkę lakierowała a Córa sypała brokatem....powstało takie jajo... A wczoraj po powrocie z pracy czekała na mnie niespodzianka! Szarpałam z zaciekawieniem,bo nie spodziewałam się żadnej przesyłki...A w środku same (jak dla mnie) cuda! Aniu przecież nie musiałaś... Dziękuję...ale czytasz w moich myślach! Szukałam odpowiedniego czerwonego moheru....już nie muszę szukać,bo ten jest idealny!!! A włóczkę pokazałam na powstającej w bólach bólach,bo robiona metodą prób i błędów... A teraz pokażę coś,za co mogę się być może narazić...ale warto podjąć Wam chustę,którą zrobiła bardzo sympatyczna robiła ją przy mojej drobnej tylko podpowiadałam poprzez pocztę co i jak....takie dzierganie online ;) Jestem tak dumna,że muszę pokazać chustę to nie będzie jedyna...Namawiam Ją na założenie bloga,bo to osóbka która podobnie jak ja czuje ogromną potrzebę zajmowania łapek robótkami. Pozdrawiam słonecznie!!! Miętusek ;) Jakiś czas temu u Joanny :) zobaczyłam ciacho i oszalałam. Nie jestem smakoszem czekolady...natomiast jedyna wersja za którą dałabym się pokroić,którą kupić mnie można to mięta + czekolada. Okazało się że nie muszę być zdana jedynie na czekoladki After Eight i im podobne....To bardzo dobra wiadomość. Przepis Joasi: masło roślinne lub zwykła margaryna 4 jajka 2 szkl. cukru 1 szkl. mąki pszennej 1/2 szkl. mąki ziemniaczanej 3 łyżki kakao krople miętowe ( z apteki, ja daję całą buteleczkę ) 2 łyżeczki proszku do pieczenia 8 łyżek wody Masło,cukier, kakao, wodę i kropelki miętowe- rozpuścić w garnku i zagotować. Z masy odlać ok. 1/3 szkl. na polewę Pozostałą część masy wystudzić. Następnie dodać żółtka, przesianą mąkę pszenną i ziemniaczaną, proszek do pieczenia. Wszystko wymieszać, dodać pianę z białek. Ponownie wymieszać bardzo delikatnie. Masę przełożyć do formy wysmarowanej tłuszczem i posypanej tartą bułką. Piec w 150 stopniach ok. 50 - 60 min. Najpierw delikatnie potraktowałam je polewą,ale tylko częścią. Resztę zostawiłam do polania po pokrojeniu tej pyszności... Dla mnie to szaleństwo! W całym domu pachnie cudownie miętą... Joasiu dziękuję że podzieliłaś się przepisem;) Co za piękny czas! Pranko pachnące świeżutkim powietrzem...herbatka na słoneczku...Roślinki zaczynają żyć...Cały dzień właściwie na dworze...Jest cudownie! No i jeszcze coś!Zdjęcia będą lepsze ;) Przyłapałam dzisiaj biedroneczkę ;) Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę miłego wypoczynku! Passé... Taki sweter zrobiłam sobie na idę wraz z trendami bo pastelowy nie jest....ale nic to ;) Ma wielki kaptur Rozporki na blokach Może być w wersji "szlafrokowej " Zrobiłam tez mały myk....zostawiłam otwory na bokach,żeby tylko tył przyciągnąć lekko paskiem. Poza tym pokażę koraliki.... Pomalowałam krzesło dla Bzdurki Zaczynam pelerynkę dla Chrześnicy...komunia coraz bliżej :) Wiosna na parapecie I wiosna w ogrodzie....u mnie powoli się zaczyna... Ostatnio jestem bardzo mam czasu na robótki i bloga. Nie pokazuję sweterka jak należy....Chyba chwilowo nie mam serca,za dużo na głowie...Mam nadzieję że to chwilowe... Pozdrawiam bardzo mnie Wasza obecność :) Podobno szczęśliwi czasu nie liczą. Zaaferowani swoim błogostanem nie zauważają upływu czasu, który pod wpływem endorfin staje się jakoś mniej dostrzegalny. Jednak czas przestaje być dla nich istotny tylko dlatego, że fakt jego istnienia umyka ich uwadze, a nie dlatego że tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Szczęśliwi, którzy czasu nie liczą. To zdanie według mnie definiuje szczęśliwego człowieka albo raczej fakt konieczny, aby prawdziwe szczęście móc w sobie odnaleźć. Ewolucja świadomości z biegiem czasu, zdobywaną wiedzą i gromadzonym doświadczeniem jest chyba zupełnie naturalną koleją rzeczy i wraz z wiekiem pewne rzeczy stają się dla mnie coraz bardziej zrozumiałe i oczywiste. Jedną z nich jest fakt, że czas nie ma żadnego znaczenia. Pewnie w głowach wielu z Was zaraz pojawi się szereg pytań: Ale jak to? Przecież czas płynie, robimy się coraz starsi, wszystko kiedyś się zaczyna i kiedyś się kończy, więc jak czas może nie mieć znaczenia? Ano może. Już jedno z najsłynniejszych twierdzeń Einsteina „Czas jest względny” powinno sprawić abyśmy przestali czas traktować aż tak serio jak to mamy w zwyczaju. Aby nie zagłębiać się za bardzo w pojęcie czasu z fizycznego punktu widzenia napiszę tylko, że według teorii względności czas nie jest zawsze jednakowy i płynie z różną prędkością ze względu na prędkość poruszania się ciał w przestrzeni. Naukowcy wielokrotnie udowodnili, że ten wybitny fizyk się nie mylił i że z matematycznego punktu widzenia czas traci wszelkie znaczenie. Jest to fakt, który dla percepcji człowieka jest nie do ogarnięcia i chociaż jest to niesamowicie fascynujące (przynajmniej dla mnie) nie będę Was dłużej zamęczać naukowym podejściem do tego tematu. Od jakiegoś czasu bardzo mocno staram się skupiać swoją uwagę i energię tylko na tym co się dzieje tu i teraz, bez zbędnego wybiegania w przyszłość i zaglądania w przeszłość. W konsekwencji przestałam kompletnie zwracać uwagę na czas. Nawet nie przypuszczałam jak rzeczywistość pozbawiona czasu skrupulatnie odmierzanego przez zegarek może być kojąca. To która jest godzina interesuje mnie tylko ze względu na poranne wstawanie, rozkład komunikacji czy umówione spotkania. Nie jest to łatwe, bo nasze umysły są zaprogramowane tak aby nieustannie coś analizować i planować, rozmyślać o tym co było lub zastanawiać nad tym co będzie. Ludzki umysł gubi się gdy pozbawimy go wyznacznika jakim jest czas i kompletnie nie potrafi się odnaleźć w rzeczywistości tu i teraz, dlatego tak trudno ludziom czerpać radość z trwającej chwili. Świetnie oddaje to poniższy rysunek. Trudno wyzwolić swój umysł od natłoku niepotrzebnych myśli. Co gorsza zdecydowana większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego jaką władzę ma nad nimi ich własny umysł i wszystkie narzucone na niego przez rzeczywistość mechanizmy. Wszystko zaczyna się już w dzieciństwie, a z wiekiem jest tylko gorzej. Dzieci na początku są wolne od wszelkich schematów, ale świat bardzo szybko je manieruje, a ja mam już na tyle lat, aby móc z przykrością stwierdzić, że w obecnych czasach zdecydowanie szybciej niż kiedyś stają się trybikami w tej maszynie obłędu. Eckhart Tolle napisał fantastyczną książkę „Potęga teraźniejszości”, z której pochodzi ten cytat: „To, co negatywne, jest absolutnie sprzeczne z naturą. Ponieważ zaś wszystko, co negatywne, zanieczyszcza psychikę, istnieje głęboki związek między zatruciem i zniszczeniem przyrody a ogromnymi pokładami negatywizmu, nagromadzonymi w zbiorowej psychice ludzkiej. Żadna inna forma życia na kuli ziemskiej nie wie, co to negatywizm: znany jest on wyłącznie ludziom; żadna też spośród innych form życia nie zadaje gwałtu planecie, której zawdzięcza samo swoje trwanie, ani planety tej nie zatruwa. Widziałeś kiedyś nieszczęśliwego delfina, żabę, która miała problemy z samooceną, kota, co nie potrafił się zrelaksować, albo ptaka, hołubiącego nienawiść i urazę? Jedynie zwierzęta żyjące w bliskim kontakcie z ludźmi i poprzez nich wchodzące w kontakt z ludzkim umysłem oraz jego obłędem, zdradzają czasem coś w rodzaju negatywnych skłonności czy objawów nerwicy”. Zwierzęta nie posiadają ego i tym samym już na starcie wygrały swoje życie, my natomiast musimy o nie dopiero zawalczyć. Prawda jest taka, że nie jestem mistrzynią w byciu tu i teraz, ale całkowite uwolnienie się spod dyktatury swojego umysłu jest niezwykle uzależniającą umiejętnością, dlatego nieustannie próbuję doskonalić się w tej sztuce. Właśnie wróciłam z urlopu i to było dla mnie niezwykle ciekawe doświadczenie, które skłoniło mnie do napisania tego tekstu. Ze względu na zachodzące zmiany w sposobie myślenia i postrzegania rzeczywistości, to był zupełnie inny wyjazd niż wszystkie inne do tej pory. Lepszy. Nie odliczałam dni do wyjazdu, chociaż na prawdziwym, tak długim urlopie byłam po raz pierwszy. Już dawno zrozumiałam, że przebieranie nogami ze zniecierpliwienia niczego nie przyspiesza i zdecydowanie zaburza korzystanie z chwili obecnej (pisałam o tym kiedyś tutaj). Na miejscu zupełnie nie interesowała mnie ani godzina, ani dzień tygodnia, ani wiadomości z Polski, ani wiadomości ze świata. Nic. Zero. Totalnie wyłączony umysł, a w zamian wyostrzone zmysły dzięki czemu mogłam w pełni delektować się miejscem, w którym jestem i cieszyć z towarzystwem bliskich mi osób. Doświadczanie absolutnie każdej chwili bez zastanawiania się ile wakacji już minęło, a ile jeszcze zostało. Bez żalu w dzień wyjazdu. Bez poczucia że wracam do tzw. szarej rzeczywistości. Bez wrażenia że coś trwało za krótko. Bez zwykle plączącej się w takich sytuacjach myśli, że wszystko co dobre szybko się kończy. Udało mi się całkowicie uwolnić głowę i tego typu myśli nawet w niej nie zakiełkowały. To co towarzyszyło mi przez cały pobyt, to niesamowita wdzięczność za to, że mogę tu być i tego wszystkiego doświadczać. Jakże cudowne i nowe było to dla mnie doświadczenie. Ku mojemu zdziwieniu nawet powrót do pracy okazał się całkowicie bezbolesny. Wróciłam do niej zupełnie tak, jakbym dzień wcześniej o godzinie 15 zamknęła za sobą drzwi. Obciążeni licznymi troskami, do znudzenia rozpamiętujący przeszłość, na którą nie mamy żadnego wpływu i nieustannie zamartwiający się o przyszłość, która może nigdy nie nadejść, egzystujemy będąc przekonanym, że właśnie tak wygląda życie. Teraźniejszość przeżywamy zupełnie mechanicznie i bez świadomego udziału z pojawiającą się co jakiś czas nostalgiczną myślą „jak ten czas szybko leci….”. Czasem przyglądamy się dzieciom zazdroszcząc im ich beztroski, jednocześnie będąc przekonanym, że taki stan w dorosłym życiu to czysta utopia. Bo rachunki, bo kredyt, bo zdrowie, bo praca, bo rodzina i takich „bo” są tysiące, które nieustannie zaprzątają nasze głowy. Nasze ego bardzo mocno pilnuje abyśmy się z tego obłędu nigdy nie ocknęli, a rzeczywistość jest tak skonstruowana aby nasz umysł mógł generować i piętrzyć zmartwienia, od których jesteśmy wręcz uzależnieni. Kiedy człowiek uświadomi sobie jak bardzo zaplątany jest w pułapki swojego umysłu pojawia się pragnienie aby się uwolnić. Kiedy mu się to uda chociaż raz, zapragnie osiągać ten stan zdecydowanie częściej. Nie jest to łatwe, ale warte zachodu, bo tylko będąc tu i teraz, zapominając o czasie, który w przeciwieństwie do przeszłości i przyszłość teraźniejszości zdefiniować nie potrafi, można osiągnąć bezwarunkowe szczęście. Moderatorzy: oldi, SlawekR taskar Posty: 1554 Rejestracja: 17 sie 2021, 21:37 Podziękował;: 50 razy Otrzymał podziękowań: 188 razy Re: Egiptowo - lista wylotowa, zdjęcia i rozmowy o wszystkim :) Post autor: taskar » 10 lip 2022, 14:02 jola8000 pisze: ↑10 lip 2022, 12:47 Pozdrowienia dla wszystkich i duuuzo Przesyłam ,bo podobno gdzieś się u Was schowało tak w skrócie odprawa w Katowicach mega szybko wylot bez opóźnienia na miejscu w hotelu expresowo już o noże 9 która by była h kto by tan patrzył przecież szczęśliwi czasu nie mierzą …opaski i Fru na śniadanie a zaznaczam ze oficjalnie doba zaczyna się o 14 tak jakby …pokój No mówię Wam napewno jakbyśmy bylibyśmy pierwszy raz to napewno nie dostaliśmy takiego …mamy 2 pokoje taras z widokiem na pełne morze ….No bomba obsługa poznaje już nas ….przystanki Alaska są (kto czytał ten wie o co chodzi …co do obłożenia to powiem Wam jestem zdziwiona samolot pełny ,a tu może 60% max trochu więcej za pierwszym razem jak byliśmy i drugim to cały autobus był do JL a teraz 2 rodziny tłumacze to sobie czasami takimi jakie są …wykupywałam Pod koniec sierpnia tamtego roku a teraz ceny szkoda gadać wtedy wydawało mi się drogo to teraz powiem Wam chciałabym w przyszłym roku w tej cenie …ogólnie hotel trzyma poziom tak więc Oldi ładnie proszę do tych planowanych lipiec 2023 najlepiej Jaz Lamaya Pozdrawiam Jola Jola8000 - masz całkowitą rację, a mianowicie: słonko się schowało gdzieś, zapewne wyjdzie jak tylko zaczniemy pracę w poniedziałek hahaha.... Super, że tak szybko pokoje dostaliście - no, ale to tylko potwierdza, że nie ma 100% obłożenia, bo wtedy przecież nie mogą dać pokoi nowoprzybyłym, póki kończący pobyt się nie wymeldują o + posprzątanie. Dwa pokoje i taras? No, nooo - super! Nie zapomnij nam jakichś zdjęć porobić, żeby po powrocie nacieszyć nasze oczęta! O cenach w ogóle nie ma co rozmawiać - wypoczywaj, egiptuj się, korzystaj ze słońca, morza i spokoju! Udanego i spokojnego pobytu (albo nie - może MEGA ROZRYWKOWEGO i ODJECHANEGO pobytu?! Jak tam sobie życzysz!). Ostatnio zmieniony 11 lip 2022, 11:15 przez taskar, łącznie zmieniany 1 raz. "Nigdy papieros nie smakuje tak dobrze, jak po nurkowaniu" Nick Taskar taskar Posty: 1554 Rejestracja: 17 sie 2021, 21:37 Podziękował;: 50 razy Otrzymał podziękowań: 188 razy Re: Egiptowo - lista wylotowa, zdjęcia i rozmowy o wszystkim :) Post autor: taskar » 10 lip 2022, 14:09 Milo pisze: ↑10 lip 2022, 10:42 ..a nam się tak spodobały "Karaiby" Edziptowe, że chyba w przyszłym roku będzie wielki powrót. Menago nam przedłużył pobyt w pokoju do 13:30 bo o 14:30 nas wywożą na lotnisko. Razem z MaŻancią urokiem osobistym załatwiliśmy u głównego Menadżera, że mamy pokój do oporu za darmo, a wczoraj inny nas podliczył na dodatkowe 41 $. Oczywiście opasek nie zabierają, zresztą i tak mam dwie dodatkowe...na wszelki wypadek ...no dobra, bierzemy się za pakowanie i jeszcze nad morze trzeba się przejść MAJLO - coraz bardziej ciekaw jestem twojej relacji już po powrocie i na spokojnie. Raz piszesz, że hotel ok, ale nie wrócicie tam - bo tajemnicze COŚ TAM - a raz piszesz, że wielki powrót. To już nie wiem sam, czy to powrót będzie do hotelu, czy po prostu do SOMA BAY / SAFAGA? Jak pisałeś o tych 6 dniach snurkowania z łodzi, to oczywiście mam dla ciebie radę, że lepiej by było w Lotusie lub Menaville - hotelu do przystani masz 100 lub 200 metrów i wsiadasz na łódź BLUE SUBMARINE, którą polecam, bo byłem i przetestowałem z wynikiem pozytywnym. Ale przecież ty o tym dobrze i od dawna wiesz, więc nie muszę nic pisać. Mnie tak jakoś Lotus nadal zaciekawia... Ale tylko pod kątem bazy noclegowej na 5 dni nurkowania z łodzi. Samo wybrzeże Safagi faktycznie jest zaskakująco piaszczyste - no, tego nam w Egiptowie zasadniczo trzeba. Ale z drugiej strony.. piaseczek jest cacy, ale.. gdzie rafa? Buuu.... No, wiem, wiem - nie można mieć wszystkiego. A może można???? "Nigdy papieros nie smakuje tak dobrze, jak po nurkowaniu" Nick Taskar McJack Posty: 373 Rejestracja: 19 sie 2021, 21:44 Podziękował;: 448 razy Otrzymał podziękowań: 183 razy Re: Egiptowo - lista wylotowa, zdjęcia i rozmowy o wszystkim :) Post autor: McJack » 10 lip 2022, 16:05 olianaa pisze: ↑10 lip 2022, 13:03 (........) Trzy tak macie, że jak nabierzecie głębokości wszystkie objawy związane oczywiście z całym światem, zostają gdzieś u góry? Pewnie tylko ja jestem taka, co zanim wskoczy do wody, to w mózgu jej lecą cyferki jako w Marixie: czy pies zeżarł, czy kot nie dał dyla, a butla to odkręcona, zapłaciłam czynsz za Warszawę, kwiaty aby małżem nie zalane, komin przecieknie przy burzy czy nie, konto w telefonie Młodszej doładowałem, zgłosiłam to cholerne ogrzewanie przez internet, kafelki do sraczyka może jednak szare, a nie zielonkawe??? I koło 13 metra mi odcina te myśli, widać ciśnienie je eliminuje. Nie, no na bank nie ma takiej drugiej na świecie, co ma taki kocioł w mózgu. Bo faceci generalnie w ogóle takiej funkcji nie mają i chyba jednorazowo mogą tylko myśleć o jednej rzeczy, przez co bywają okresowo szczęśliwsi Taaaaa. Pół kilometra pierdzielenia o niczym. Cała ja. Dobrze, że tylko w pisaniu tak mam. Gadam mało. Olianaa, ten natłok myśli to się bierze skądś co się tak jakoś nazywa... tak chyba ,,nad-odpowiedzialność " ??? albo "pracoholizm" ? w każdym razie moja znajoma psycholog powiedziałaby tak : ,,nie bierz wszystkiego na głowę dopóki nie upewnisz się że jesteś przynajmniej...Masajką, tylko one mogą" Ja na przykład jak zacznę rozmyślać o tym i owym i co by tu gdzie jeszcze, to usnąć nie mogę, a jak nie myślę - od razu usypiam, także zgadzam się że nadmiar myślenia facetom NIE POMAGA A z Twojego tekstu zrozumiałem doskonale że masz dużo na głowie i jesteś cholernie zmęczona, więc odliczam razem z Tobą co by się szybciutko ziściło "safari egiptowe" jeszcze 13, a może już 12 bo to już po południu... ale się rozpisałem, a mogłem w jednym zdaniu że wyrazy wsparcia wysyłam, co nie ? Za ten post autor McJack otrzymał podziękowanie: olianaa (10 lip 2022, 17:13) ...byle do urlopu... olianaa Posty: 193 Rejestracja: 17 sie 2021, 21:39 Podziękował;: 115 razy Otrzymał podziękowań: 91 razy Re: Egiptowo - lista wylotowa, zdjęcia i rozmowy o wszystkim :) Post autor: olianaa » 10 lip 2022, 17:13 McJack pisze: ↑10 lip 2022, 16:05olianaa pisze: ↑10 lip 2022, 13:03 (........) Trzy tak macie, że jak nabierzecie głębokości wszystkie objawy związane oczywiście z całym światem, zostają gdzieś u góry? Pewnie tylko ja jestem taka, co zanim wskoczy do wody, to w mózgu jej lecą cyferki jako w Marixie: czy pies zeżarł, czy kot nie dał dyla, a butla to odkręcona, zapłaciłam czynsz za Warszawę, kwiaty aby małżem nie zalane, komin przecieknie przy burzy czy nie, konto w telefonie Młodszej doładowałem, zgłosiłam to cholerne ogrzewanie przez internet, kafelki do sraczyka może jednak szare, a nie zielonkawe??? I koło 13 metra mi odcina te myśli, widać ciśnienie je eliminuje. Nie, no na bank nie ma takiej drugiej na świecie, co ma taki kocioł w mózgu. Bo faceci generalnie w ogóle takiej funkcji nie mają i chyba jednorazowo mogą tylko myśleć o jednej rzeczy, przez co bywają okresowo szczęśliwsi Taaaaa. Pół kilometra pierdzielenia o niczym. Cała ja. Dobrze, że tylko w pisaniu tak mam. Gadam mało. Olianaa, ten natłok myśli to się bierze skądś co się tak jakoś nazywa... tak chyba ,,nad-odpowiedzialność " ??? albo "pracoholizm" ? w każdym razie moja znajoma psycholog powiedziałaby tak : ,,nie bierz wszystkiego na głowę dopóki nie upewnisz się że jesteś przynajmniej...Masajką, tylko one mogą" Ja na przykład jak zacznę rozmyślać o tym i owym i co by tu gdzie jeszcze, to usnąć nie mogę, a jak nie myślę - od razu usypiam, także zgadzam się że nadmiar myślenia facetom NIE POMAGA A z Twojego tekstu zrozumiałem doskonale że masz dużo na głowie i jesteś cholernie zmęczona, więc odliczam razem z Tobą co by się szybciutko ziściło "safari egiptowe" jeszcze 13, a może już 12 bo to już po południu... ale się rozpisałem, a mogłem w jednym zdaniu że wyrazy wsparcia wysyłam, co nie ? Nie mogłeś. Tak jest lepiej!!! Shibuya Posty: 857 Rejestracja: 15 sie 2021, 21:27 Podziękował;: 151 razy Otrzymał podziękowań: 283 razy Re: Egiptowo - lista wylotowa, zdjęcia i rozmowy o wszystkim :) Post autor: Shibuya » 10 lip 2022, 17:27 Milo pisze: ↑09 lip 2022, 19:54 Bedziemy za tym tęsknić i czekać ... ..przedstawiam...państwo Milo, dzisiaj Edziptowo, last day, jutro powrót ...buuuuuuuu pozdrawiam all EGIPTOWO No i wreszcie kolejne forumowe twarze się pokazały taskar pisze: ↑09 lip 2022, 21:48McJack pisze: ↑08 lip 2022, 21:55 Oldi, ja na 2 tygodnie, patrząc na tui, kwiecień 2023 na wylotach z W-wy widzę np. Arabella Azur 3565zł. albo Shams Alam 3820 zł. W każdym razie żeby wyrwać za jakieś 2200 -2500 jak z rok czy dwa lata temu to już tylko powspominać nam zostało... Mua żona znalazła dzisiaj na kwiecień 2023 dwa tygodnie w Arabia Azur za 3400.. No tanio nie jest - ale przynajmniej to hotel w Hurghadzie ale z rafą! Zaczęliśmy dzisiaj rozpatrywać wczasy w opcji HB - jeśli np. taka Arabia czy Arabella, to mamy sklepy pod samym hotelem. Napoje kupimy i wsadzimy do lodówki, na lunchu i tak nas nigdy nie ma... No, zobaczymy. Ale ceny zabójcze W Arabii akurat napoje oryginalne i jedzenie pyszne, jak nie ma dużej różnicy w cenie to warto dołapcić do tego all w pisze: ↑09 lip 2022, 21:52Shibuya pisze: ↑08 lip 2022, 22:38 Jakbyście przypadkiem znaleźli MAlikie na 2 tygodnie czerwiec - sierpień 2023 w dobrej cenie to dawajcie znać. Ja tam sobie patrzę raz na jakiś czas na ceny, ale nie monitoruje tego codziennie. Też chcę do Malikii. Na pewno na dwutygodniowe wczasy musimy mieć zatokę. Zatem zostaje nam Aurora, Malikia lub Hilton - Brayka ze swoją zatoką się nam nie sprawdziła jakoś... Tzn. hotel fajny, choć drogi, ale zatoka mniej klimatyczna niż w Aurorze. No.. wiadomo, Abu Dabbab byłaby zapewne w sam raz... ale nie wykluczamy piątego pobytu nad Gebel el Rosas Mi też zatoka Brayki jakoś nie przypadła do gustu, jakoś tak, nie ma co oglądać pod wodą ? Dobrze, że też polujecie na cenę za 2 tygodnie, może wspólnie coś wypatrzymy. Olianaa ja też nie jadę tym razem samochodem na lotnisko tylko biorę busa. Parking + paliwo wychodzi mi na to samo, a przynajmniej nie muszę prowadzić i odwiozą mnie pod same drzwi. Co do samochodu to mam zagazowany i nie wyobrażam sobie inaczej... Co do nurkowania, to mi odcina myśli, jak tylko zanurze się pod wodą ... Za ten post autor Shibuya otrzymał podziękowanie: jola8000 (10 lip 2022, 22:12) Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj. Mark Twain Milo Posty: 924 Rejestracja: 18 sie 2021, 18:24 Podziękował;: 186 razy Otrzymał podziękowań: 158 razy Re: Egiptowo - lista wylotowa, zdjęcia i rozmowy o wszystkim :) Post autor: Milo » 10 lip 2022, 18:28 taskar pisze: ↑10 lip 2022, 14:09Milo pisze: ↑10 lip 2022, 10:42 ..a nam się tak spodobały "Karaiby" Edziptowe, że chyba w przyszłym roku będzie wielki powrót. Menago nam przedłużył pobyt w pokoju do 13:30 bo o 14:30 nas wywożą na lotnisko. Razem z MaŻancią urokiem osobistym załatwiliśmy u głównego Menadżera, że mamy pokój do oporu za darmo, a wczoraj inny nas podliczył na dodatkowe 41 $. Oczywiście opasek nie zabierają, zresztą i tak mam dwie dodatkowe...na wszelki wypadek ...no dobra, bierzemy się za pakowanie i jeszcze nad morze trzeba się przejść MAJLO - coraz bardziej ciekaw jestem twojej relacji już po powrocie i na spokojnie. Raz piszesz, że hotel ok, ale nie wrócicie tam - bo tajemnicze COŚ TAM - a raz piszesz, że wielki powrót. To już nie wiem sam, czy to powrót będzie do hotelu, czy po prostu do SOMA BAY / SAFAGA? Jak pisałeś o tych 6 dniach snurkowania z łodzi, to oczywiście mam dla ciebie radę, że lepiej by było w Lotusie lub Menaville - hotelu do przystani masz 100 lub 200 metrów i wsiadasz na łódź BLUE SUBMARINE, którą polecam, bo byłem i przetestowałem z wynikiem pozytywnym. Ale przecież ty o tym dobrze i od dawna wiesz, więc nie muszę nic pisać. Mnie tak jakoś Lotus nadal zaciekawia... Ale tylko pod kątem bazy noclegowej na 5 dni nurkowania z łodzi. Samo wybrzeże Safagi faktycznie jest zaskakująco piaszczyste - no, tego nam w Egiptowie zasadniczo trzeba. Ale z drugiej strony.. piaseczek jest cacy, ale.. gdzie rafa? Buuu.... No, wiem, wiem - nie można mieć wszystkiego. A może można???? ...no właśnie ten piaseczek i plaża chyba zrobiły swoje do tego klimat spokojniejszy niż w Marsa, oczywiście do tego piękny pokój, taras i jedzonko, bardzo przyjaźni ludzie, a rafy?....no właśnie zawsze 4 stateczki czekają coby podrzucić człeka na te rafy, rano i po południu więc nie ma problemów, a takiego piaseczku na pewno ze świecą szukać w Egiptowie ENTERA już pakują i wpuszczają na pokład więc ....do usłyszenia w PL Shibuya Posty: 857 Rejestracja: 15 sie 2021, 21:27 Podziękował;: 151 razy Otrzymał podziękowań: 283 razy Re: Egiptowo - lista wylotowa, zdjęcia i rozmowy o wszystkim :) Post autor: Shibuya » 10 lip 2022, 19:44 Milo Abu Dabbab ma taki piaseczek A te stateczki na te rafy to za ile wożą i jak to wygląda ? Jak długo tam się jest ? Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj. Mark Twain oldi Posty: 1546 Rejestracja: 15 sie 2021, 21:31 Podziękował;: 637 razy Otrzymał podziękowań: 1102 razy Re: Egiptowo - lista wylotowa, zdjęcia i rozmowy o wszystkim :) Post autor: oldi » 11 lip 2022, 08:16 EGIPTOWA LISTA WYLOTOWA 11 LIPCA 2022 SĄ TERAZ W EGIPCIE: jola8000 - (do - Jaz Lamaya (Marsa Alam) CZEKAJĄ W KOLEJCE: 5 dni - coralowyzawrotglowy - ( - Shams Alam Beach (Marsa Alam) - Poznań - 14 dni 5 dni - piradzka - ( - Shams Alam Beach (Marsa Alam) - Warszawa - 14 dni 12 dni - Olianaa - ( - Safari nurkowe z Shibuyą - 12 dni - Shibuya - ( - Safari nurkowe z Olianaą - 33 dni - Rszalc - ( - Pensée Royal Garden (Marsa Alam) - Katowice - 14 dni 94 dni- Shibuya - ( - Minamark Beach Resort & Spa (Hurghada) - Katowice - 7 dni 96 dni - taskar - ( - Wadi Lahmy Azur (Marsa Alam) - Wrocław - 7 dni 278 dni - McJack - ( - Shams Alam Beach (Marsa Alam) - Warszawa - 7 dni 285 dni - taskar - ( - Steigenberger Coraya (Marsa Alam) - Katowice - 7 dni EGIPTOWE PLANY, MARZENIA I NADZIEJE WYJAZDOWE: Milo - 2023 - "perskie oczko mruga" na Sharm czy Marsa... oto jest pytanie? Shibuya - wiosna 2023 w Safaga oldi - IV/V 2023 lub 5-19 sierpień 2023 - do 3 razy sztuka czyli wizyta u Sherifa oldi - IV/V 2023 lub 5-19 sierpień 2023 - Shams Alam, Pensée Royal Garden, Aurora Bay Resort lub Dream Lagoon Shibuya - czerwiec/sierpień 2023 - 2 tygodnie w Abu Dabbab jola8000 - lipiec 2023 - Jaz Lamaya Za ten post autor oldi otrzymał podziękowania (total 2): jola8000 (11 lip 2022, 08:44) • McJack (11 lip 2022, 21:32) Człowiek boi się czasu, czas boi się piramid. przysłowie egipskie 12 odp. Strona 1 z 1 Odsłon wątku: 2089 16 grudnia 2009 12:26 | ID: 93019 Rozmowy na forum z Alą o zegarku skłoniły mnie do napisania tego posta Pytanie: nosicie zegarek? Powiem szczerze, że ja nie noszę już kilkanaście lat i nie uważam, żeby był mi potrzebny. Ale wiem, że są ludzie, którzy bez zegarka z domu nie wychodzą. 1 oliwka Poziom: Dzierlatka Zarejestrowany: 19-04-2008 00:57. Posty: 161880 16 grudnia 2009 12:35 | ID: 93035 Ja też tak mam jak Ty Asiu..., kiedyś nosiłam, ale jakoś zdjęłam, położyłam i tak już sobie leży kilka dobrych lat... 2 Malwinka Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 06-08-2009 12:50. Posty: 2310 16 grudnia 2009 12:39 | ID: 93042 Kiedys nosiłam cały czas bez niego się nie teraz mam komórkę... a zegarek leży w szufladzie. 3 Marcin1984 Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 22-09-2009 11:00. Posty: 2879 16 grudnia 2009 12:40 | ID: 93044 jak nie mam zegarka, to jakoś tak mi pusto. Lubię wiedzieć która godzina, mierzyć czas, planować, żyć wg. zegarka a mimo to jestem szczęsliwy :-) Mimo, iż mam zegarek w komórce, to nic nie zastąpi zegarka na ręcen :-P 4 oliwka Poziom: Dzierlatka Zarejestrowany: 19-04-2008 00:57. Posty: 161880 16 grudnia 2009 12:47 | ID: 93050 No pewnie Marcin... jak to mężczyzna bez zegarka... hihihi...... ale znam takiego, który nie nosi... to mój ślubny.... 16 grudnia 2009 12:47 | ID: 93051 Marcin1984 napisał 2009-12-16 12:40:19jak nie mam zegarka, to jakoś tak mi pusto. Lubię wiedzieć która godzina, mierzyć czas, planować, żyć wg. zegarka a mimo to jestem szczęsliwy Mimo, iż mam zegarek w komórce, to nic nie zastąpi zegarka na ręcen :-P Spotkałam się kiedyś z kolegą, który był tak zestresowany spotkaniem, że co kilka minut sprawdzał która godzina. Zegarek go zgubił. Mam nadzieję, że Ty tak nie masz 6 Marcin1984 Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 22-09-2009 11:00. Posty: 2879 16 grudnia 2009 12:58 | ID: 93071 aż tak to nie, po prostu lubię mieć wszystko poukładane i uporządkowane. :-) 16 grudnia 2009 13:11 | ID: 93083 Gdybym nie używała, to bym nie walczyła tak zawzięcie i zażarcie o zegarek na zegarek. To mój trzeci w życiu. Przyzwyczajam się do zegarków. Wolę zegarek na ręku niż w komórce. 8 Isabelle Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 03-07-2009 19:42. Posty: 21159 16 grudnia 2009 13:30 | ID: 93096 Dostałąm zegraek od meżula i nosiłam:) Ale sie zepsuł i teraz używam tylko komórki:) 9 Katianka Zarejestrowany: 21-11-2009 21:05. Posty: 2636 19 grudnia 2009 00:59 | ID: 94986 Mi też się zepsuł zegarek, także nie noszę już parę lat, mam komórkę:) 10 alanml Poziom: Starszak Zarejestrowany: 27-10-2009 17:11. Posty: 30511 19 grudnia 2009 09:35 | ID: 94995 Noszę tylko jak wychodze. Dostałam od męża na świeta kilka lat temu, jest super. ale w domu nie nosze. 11 Stokrotka Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 19 grudnia 2009 11:31 | ID: 95035 Nie lubię żyć na czas! Ale czasami się nie da i jakaś synchronizacja jest potrzebna. Ale zegarka nie używam. Nawet jak się z mężem umawiamy to jakoś tak na wyczucie i przeważnie wychodzi. 12 dziecinka Zarejestrowany: 07-05-2008 11:21. Posty: 26147 19 grudnia 2009 11:35 | ID: 95043 Miałam czas, gdy zegarka nie nosiłam. Potem duzo musiałam robić na czas, więce stał mi się potrzebny. Obecnie bywaja dni,, gdy mam go na ręce , a bywaja i takie, gdy nie zakładam go.

szczęśliwi czasu nie mierzą